Tęsknota zaczyna przybierać przedziwne formy. Próbuje wzrokiem przedrzeć się przez stopery w uszach i odebrać sygnał jednocześnie go nadając.
Miesiąc: Grudzień 2015
Zębny bęben
Zęby na podobieństwo kastanietów wyszczękały alfabetem Morse’a wiadomość dla kolejnej już ludzkiej istoty odmiennej ode mnie jedynie płcią. Mógłbym spróbować przełożyć to na ścieżkę midi, powstałby wtedy najprawdopodobniej jedyny w swoim rodzaju muzyczny afrodyzjak pobudzający ludzkie tęsknoty za pomocą arytmicznych uderzeń podwójnej stopy.
Oko wykol
Prawe oko naocznym świadkiem tego co się działo, co bywa i co dopiero się wydarzy. Nie wiem do czego jest ono podłączone, ale przypomniało mi smutną prawdę: mój uśmiech jest bardzo ładny, ale trzeba go oglądać z odległości kilkuset kilometrów. Przemyślę to, zamierzam uruchomić myślenie w sposób przemysłowy. Postanowienie? Post. A nowin nie. Ma.
Gałązki
Jak w tym domu mówi się na przedpokój? Sień, a może przedsionek? W każdym razie w przedpokoju na podłodze leżą choinkowe gałązki. Pachną i smucą. Wychodzę, a wy bawcie się dobrze. Tak, pozdrowię. Tak, przekażę. Wszak, jak ogólnie wiadomo, telefony działają wyłącznie w jedną tylko stronę.
Naga
Nieważne co zrobisz. Możesz stanąć nad brzegiem morza, które właśnie odpłynęło. Możesz próbować wtedy łowić używając lustra jako przynęty i iksów zamiast słów. Możesz to wszystko porzucić i udać się w przeciwnym kierunku, tam z kolei możesz próbować być sobą. Nieważne. Dokądkolwiek się udasz, czymkolwiek się zajmiesz, zawsze będziesz tylko nastoletnim bohaterem gry z gatunku horror rpg, której akcja osadzona jest w małym amerykańskim miasteczku.
Oknoświatł
Lampka nocna ustawiona na parapecie napawa spokojem. Takie widoki witam otwartymi ramionami umysłu, zwłaszcza po dłuższym spacerze pustkowiem z rzadka usianym latarniami. Tak jakby okolica miała jakieś emocjonalne połączenie z moimi rodzicami i dostroiła się do nich. Doszukuję się i znajduję.
1,000
Blask włączonego telewizora spotęgowany światłem bijącym ze smartfonów. Wszyscy przyssani twarzami do ekranów. Wszyscy jesteśmy jednym wielkim szczęśliwym ekranem, wszyscy mamy tysiąc oczu. Brat niewidziany od ponad roku, ojciec jedną nogą na tamtym świecie, matka sama nie zdecydowana do końca który wymiar wybrać. Swędzą mnie oczy, zęby i wnętrze nosa. Najwyższy czas aby mój komputer stał się sową.
Brzeg drutem spętany
Nie da się inaczej. Widok ojca odzianego w samą pieluchę sprawił, że z mojej głowy wyrosła noga. Wykonuję więc gigantyczny trójnożny rozkrok. A więc jednocześnie tu, ale też trochę tam, tuż nad wieżą przekaźnikową. Pod palcami trzeciej nogi wyczuwam igliwie i śnieg. Udaje mi się stamtąd dostrzec kamienisto-drucianą plażę. Mogę rozpalić ognisko, choćby i z samej wody. Jest dym bez ognia, niestety.