Palący festyn

Stefan śpiewa o tym, że czasami czuje się jak pięść, a ja przyjmuję szybki lewy sierpowy na pamięć. Wspomnienia kąsają. Wychodzi na to, że przeważnie byłem głupi, choć chyba lubiany. Ja nie jestem pewien, czy bym siebie polubił. A trzeciego listopada roku Pańskiego dwa tysiące czwartego ważyłem dwadzieścia kilogramów więcej.

Czy ta zielona dyskietka miga niekiedy na czerwono, czy tylko mi się tak wydaje?

Dodaj komentarz