No i gdzie jest ten hamak, pytam się? Gdzie plaża i bose nogi? Miała być biała lniana koszula z podwiniętymi rękawami i co, gdzie się podziała? Albo chociaż deskorolka, zachód słońca na ogrodzonym drucianą siatką boisku do koszykówki, graffiti, bluza z kapturem i dziewczyna z kolczykiem w twarzy? Palmy w tle, niewielki ruch uliczny, szerokie ulice… Nie ma i nie będzie, nigdy nie było. No, może jedynie jakaś mała namiastka, ubogi krewny z prowincji, wokalista radzieckiej heavy-metalowej kapeli. Mimo wszystko nie narzekam. Nie dotyczy mnie tak wiele tutejszych spraw, na tyle jestem obojętny, zupełnie jakbym był daleko stąd. Jakbym był tam. Now drive me…