3dni

Szóstego obchody rocznicy sześćdziesięciu dni normalności gwałtownie przerwane przez wtargnięcie smutnego karła. Mógłbym napisać, że obchody zamieniły się w odchody, ale dzięki temu na powrót stałbym się zdartą płytą, a tego wolałbym uniknąć, przecież pracujemy nad sobą, czyż nie?

Siódmego krokom do biblioteki towarzyszy niewytłumaczalna słabość. Nie jest dobrze, ktoś powinien mnie oglądnąć. No i nie ma niestety drugiego tomu opowieści o ostatnim rewolwerowcu.

Ósmego się dopiero napisze. Będzie to zapewne coś o powtarzalności i o poszukiwaniu kwiatu na jałowych, wydeptanych codziennością ziemiach.

Dodaj komentarz