Co poszło nie tak? Ożeniłem się. To tak pół żartem, pół serio, a na poważnie? Co się stało? Ożeniłem się. A porzucając kpiarsko-sarkastyczny ton? Co się podziało gdzieś tam po drodze, że na widok dawnego bardzo bliskiego kolegi (przyjaciele istnieją tylko w literaturze i w kinematografii) karzę żonie nie tylko nie zatrzymywać się, ale też przyspieszyć? Nawet nie doszło do przypadkowego spotkania, a ja i tak przez jakiś czas czułem się nieswojo. Nie dlatego, że go uniknąłem, ale właśnie dlatego, że mogło do niego dojść. Co jest? Ożeniłem się.