Nie jestem numerem, jestem wolnym człowiekiem, hahaha. Jedynie niekiedy wychodzę z leżącej na podłodze słuchawki telefonu. Opuszczam motel w którym pomieszkuję, przebiegam ulicę w miejscu niedozwolonym. Jeżeli przyjrzysz się niektórym kałużom, to zdążysz złapać odbity obraz moich nóg. Później będziesz miał okazję dostrzec mnie już tylko w szkłach okularów kogoś kto siedzi w ciemnym pokoju przed komputerem. Moje ślady można odnaleźć w wywołanych przeze mnie reaktywacjach mało znaczących zespołów. Spójrz w górę, niebo pokreślone jest przewodami energetycznymi. Czasem chowam się w ich szmerze.