Wychodząc z domu lepiej jest mieć książkę niż jej nie mieć. Pal licho ciężar plecaka.
…
Już nigdy nie dowiem się jak wyglądała. Zasłoniły mi ją dwa tramwaje.
Wychodząc z domu lepiej jest mieć książkę niż jej nie mieć. Pal licho ciężar plecaka.
…
Już nigdy nie dowiem się jak wyglądała. Zasłoniły mi ją dwa tramwaje.
Kiedy pilnowałem pasa startowego przed złodziejami – wiedziałem niewiele. Kilka lat później, gdy spacerowałem po nim pchając przed sobą wózek, wiedziałem niewiele więcej, choć niekiedy zdarzało mi się upaść poprzez dziurę w podłodze. Teraz przemykam nim odprowadzając latorośl do świątyni wiedzy i niczego już tak na prawdę nie wiem.
Właściwie czym się różnię od nastolatki dbającej tylko o wygląd swoich paznokci? Jestem idealnie obok tego wszystkiego. Świat na zewnątrz podobno jest. Spraw istotnych coraz mniej. Chcę być tylko buksującym w śniegu samochodowym kołem.
O, jakże cudownie jest móc rzucić uchem do takiego dajmy na to roku 1987, kiedy to gwiazdy pop były faktycznie gwiazdami i musiały sobą prezentować coś więcej niż tylko urodę. Ale najpiękniejsze w tamtych czasach było to, że znając czyjąś twórczość tylko i wyłącznie z singli słuchając pełnowymiarowej studyjnej płyty można się było wiele razy poczuć zaskoczonym.
Zastanawiam się nad powrotem. Na powrót się zastanawiam. Nie, to bez sensu. Tu jestem sam. To dobrze.
To-to-tak? Biała, czarna, starsza i znana, starsza i nieznana? I że do szkoły muzycznej szedłem nago, jak gdyby nigdy nic? I przebierałem się na jakiejś budowie? I miałem ni stąd ni zowąd telefon starszej i znanej? I policyjne psy go nie wywęszyły? I że fotoreporter próbował wejść przez balkon? Ta-ta-tam?
Przestańcie już kręcić o mnie filmy. Dajcie spokój, na prawdę, skończcie już z tym. Nie życzę też sobie na mój temat żadnych książek. A już wypisywanie mojego imienia ketchupem na porannym toście w ogóle nie wchodzi w grę.
Nie przyśniła mi się jednak szaroniebieskowłosa, za to sąsiad zza ściany. Cóż, rzadko kiedy mam cudowne sny, najczęściej są to po prostu marzenia senne zmęczonego człowieka, marzenia o tym, żeby się nie obudzić w ogóle, albo o tym, aby jeszcze trochę pospać. Bo chyba nawet w najdziwniejszych widziadłach gdzieś tam z tyłu głowy mam odrobinę świadomości, że tak na prawdę to się nie dzieje, że leżę i śpię, i jak chce, to niech się dzieje jeszcze dziwniej, bylebym pospał dłużej. Tej nocy obudziło mnie parcie na pęcherz i głosy z mieszkania obok. Tak bardzo chciało mi się spać, że postanowiłem zignorować jedno i drugie, udało mi się nawet nie zesikać w łóżko i zasnąć bez wstawania po stopery do uszu. Zwłaszcza to drugie w moim przypadku zasługuje na pochwałę. Taki żart. A jak już zasnąłem, przeniosłem się do mieszkania sąsiada i chyba dobrze się tam bawiłem. Później była też znowu jakaś rozmazana erotyka, tyle że z własną żoną, w snach szczerze mówiąc wolałbym jednak pozwiedzać inne światy.
Starzeję się zdecydowanie, skoro odmawiam trzeciego piwa. To cud, że w ogóle dałem się wyciągnąć na te dwa. A w zasadzie to ja spontanicznie wybrałem telefon do przyjaciela. Umarłem towarzysko już dawno temu, świadczy o tym choćby to, że w chwilę po umówieniu się na spotkanie zacząłem się zastanawiać jakby tu się od niego wykręcić. Układanie listy wymówek szło mi niezwykle łatwo. W pewnym momencie szczerze opierdoliłem się w myślach i zmartwychwstałem. A potem już było klasycznie. Mało czasu, więc słowotok. Kobiety są piękne w piątkowe wieczory. W tramwaju pochwyciłem spojrzenie szaroniebieskowłosej małolaty. Ani ładna, ani brzydka, ale taka mająca coś w sobie. Zawstydziła mnie. Przypomniały mi się resztki snu z poprzedniej nocy. Była tam plaża, piękna dziewczyna uwikłana w beznadziejny z tego co pamiętam związek, trochę łez i jakaś kompletnie niewyraźna erotyka. Tej nocy może być szaroniebieskowłosa. Zapytałbym ją o książkę którą czytała. Kolorystyka okładki i rodzaj czcionki z daleka skojarzył mi się z klimatami fantasy.
Czyli skrzyżowanie osiłka z osiołkiem. Każdy z nas miał do czynienia z kimś takim. Ich wylęgarnią jest szkoła, tam dochodzi do pierwszego kontaktu. Czasami oni wracają, zwłaszcza dzięki dzieciom dzieciństwo dzielnie tkwi nam przed oczami.