Coś tam, że niby otchłań też się w ciebie będzie wpatrywać. Ale co, jeżeli ja nawet nie zerknąłem w jej kierunku? Dlaczego więc nagle ląduję w tym dziwnym wymiarze, pomiędzy smutnymi uśmiechami i wózkami inwalidzkimi z jednej strony, a pretensjami o to, że pracuję, z drugiej? Przy zdrowych zmysłach trzyma mnie porządne sztachnięcie się rozcieńczalnikiem ekstrakcyjnym. Praca wre pod czaszką.