Jako marz i nie marz

Znowu, trochę, choć inaczej, lżej, nie to natężenie. Ale…

A tu trzeba stwardnieć, choć chciałoby się rozkleić. Trzeba być silnym, choć mięśnie odmawiają posłuszeństwa. Trzeba jeździć samochodem, choć wolałoby się spacerować. Trzeba żyć, choć marzy się o marzeniach.

Wylewność nieoczekiwana

Już wiem, jak teraz wygląda. Dowiedziałem się zupełnie przypadkowo. Nic się nie zmieniła, choć tak jak ja zmieniła się bardzo. Czy dzisiaj byłbym w stanie zakochać się w niej od pierwszego wejrzenia? Teraz, w czasach miłości od pierwszego do pierwszego? Pewnie nie, raczej nie, chyba nie, nie wiem, nie? Po drugiej stronie geografii najpierw miły telefon z życzeniami urodzinowymi, potem sms-y niby to żartobliwe o tym, że powinienem oczekiwać wylewności. No cóż, nie wyszło z jednym… Drogie panie, trzeba było atakować jakieś dwadzieścia lat temu, kiedy tego potrzebowałem i kiedy (bez skojarzeń) mogłem. Teraz to już after ptoks.

Foldery

Przypomniałem sobie. Na przystanku chciało mi się wymiotować. Czułem się, jakby zamknięto mnie w szklanym sześcianie, którego wszystkie ściany były ekranami dotykowymi. A każdy z nich zawalony był folderami, których zawartość w jakiś sposób mnie dotyczyła. Moje życie zbyt często przybiera formę „kopiuj/wklej”. „Usuń”. „Wyczyść historię”. „Przeciągnij”. Duszę się powtarzalnością.

Światłochron. Ją.

O co chodzi z tym światłem? Z tym na zdjęciach. Czemu wszystko teraz wygląda tak, że nie da się określić nie tylko o jakiej porze dnia zdjęcie zostało zrobione, ale także o jakiej porze roku? Nie podoba mi się to światło. Proszę je zmienić. Choć i tak jest lepsze od żółtego.

Widziałem dzisiaj ładną dziewczynę, choć wszystko w niej było nietypowe. Ubrana była tak, jakby przed chwilą dała dyla z niedzielnej szkółki, albo jakby była jakimś innym amiszem, czy też kandydatką na siostrę zakonną. A zresztą, biorąc pod uwagę fakt, iż na modzie nie znam się, nie rozumiem jej i mam ją w dupie, możliwe nawet, że była ubrana zgodnie z jakimiś obowiązującymi trendami. Jej urodę określiłbym jako podatną na opętanie przed demona. Przecież ten dzisiejszy świat tylko czeka na okazję, aby wyrządzić krzywdę komuś o tak ciepłym i łagodnym spojrzeniu.

W łazience pali się światło (ale nie żółte, mam nadzieję). Nie pamiętam, abym je zaświecał. Jeszcze sobie przypomnę o czym chciałem tu napisać.

Ściśle ciśnij

A więc stoisz w tramwaju i się pocisz, mimo że generalnie jest raczej chłodno. Prosto w jedno oko świeci ci cicirici żółte światło. Oczywiście zawsze musi to być żółte światło, jakże by inaczej? Jakaś dziewczyna opiera głowę o poręcz której się trzymasz. Przez moment czujesz jej włosy. Nie jest to miłe uczucie. Dzisiaj nic nie wydaje się być miłe, dziś nie odczuwasz na miło. Jeżeli chodzi o ścisłość to wina obcisłości.