Kozioł ofiarny

Zapisałem gdzieś na kartce ogólny zarys tego, co chciałem tu napisać. Potem kartkę podarłem i wyrzuciłem do śmieci, bo przecież zapamiętam. Nie zapamiętałem. Myślę o swoich czterdziestych urodzinach. Jeszcze trochę, ale wiem już jaki prezent chciałbym dostać: jeden dzień spędzony w tej szczególnej wakacyjnej miejscowości. Nawet bez noclegu, żeby nie kusić losu. Chciałbym. Chciałbym też do tego czasu przestać być kozłem ofiarnym mojego złego brata bliźniaka. Jestem przez niego stawiany doprawdy w trudnym położeniu. Przez niego jestem w połowie przesłuchaną kasetą magnetofonową. Bo przez niego strona B jest gorzej nagrana od strony A.

Bebok

płomiennezorzepodszeptująmiopopierdoleniu

„Wiesz, chyba będziemy się musieli znowu odrobaczyć” – jak długo rozmowy telefoniczne będziemy zaczynali od tego typu słów, tak długo ten robak w mojej głowie będzie się miał świetnie.

Ów człowiek nie wie

Dużo niewiemów, wiesz? Wieczory pachną już trochę inaczej, jakby końcem wakacji. Jak byłem dzieckiem, taki zapach można było wyczuć znacznie później. Mieszkanie miało inny zapach, blok też, całe osiedla roztaczały inną woń. I ta zapachowa odmienność trwała czasami nawet do połowy jesieni. Czekam na zimę, jestem już bardzo zmęczony tym, co dla mojego mózgu oferują upały.

bez filtra

to ponad moje siły te czterogodzinne niespania to wlewanie i wylewanie z siebie to przez ciebie to nieprawda nieprawdaż? w piątek miałem być pisarzem dzisiaj jestem nikim a w poniedziałek będę muzykiem obudzę się nim nim wstaną przed nimi

Jasna długa prosta

Wszystko w tym mieście jest przytłaczające: wielopasmowe ulice, kompletny brak szczurołapów, urągające estetyce wysokie budynki… A mnie wklejono tu na cztery dni. I trzy noce, z których pierwszą spędziłem w jednym łóżku z kolegą, dziś może dostaniemy dodatkowy materac. Może. Boże. Chcę do domu, ale do piątku jeszcze dalej, niż za czasów szkoły średniej.

Chmury 3D

Pustka i rdza wkradły się pomiędzy te wszystkie wewnętrzne cosie odpowiadające za prawidłowe funkcjonowanie człowieka. Ciekawe, czy nad górskimi szczytami również występują trójwymiarowe chmury? Nie zapominajmy, że każda z nich stanowi kamuflaż dla wrogiego statku kosmicznego. Niedziela, po 13:00. Wtedy mniej więcej nastąpi zmasowany atak. A ja będę się opierał o drzwi wejściowe. Tak długo, jak tylko będzie to niepotrzebne.

Usiąść

Być może o trzeciej nad ranem usiądę na ławce w pobliżu bloku w którym mieszkam. Możliwe, że będę miał ze sobą jakiś alkohol. Kto wie, może nawet będę się nad czymś zastanawiał? A może nie. Może wystarczy mi samo siedzenie. Usiądę i będę zadowolony.