Miało to wyglądać zupełnie inaczej, niestety nic nie poradzę, ale jestem kolanem wystającym z jeansów. Materiał obiera mnie z życia. Rozumiem wiele, ale zaraz zapominam. Nie trafiam w literki, nie odnajduję odpowiednich słów. Mój język ma ogon i wąsy, moja gęba jest żarzącym się cygarem. Nigdy tego dymu, nigdy tych świec. Swędzi mnie ucho, swędzi mnie, żeby tego wszystkiego wysłuchać.