Dni upływają pod hasłem „albo demolujesz hotele, albo sklejasz modele”. Jest twór. Szkoda, że noc tak szybko odcina dopływ przytomności. Znalazłem dźwięk, dwa, te odpowiednie, prawie. Za dnia zmuszam się do rozmów na tematy, które powinny mnie bardzo obchodzić. I faktycznie obchodzą mnie szerokim łukiem i znikają gdzieś, gdzieś, hen, daleko, w oddali, w siną dal, hop hooop…