Sala „A”

Stres bierze ode mnie bilet i wskazuje moje miejsce, zmęczenie przygasza światła. Rozpoczyna się seans, projekcja specjalna, tylko dla mnie. Inne miasto, mniejsze. Jestem szczęśliwy. Padają opisane wcześniej słowa. Pada ich trochę więcej, ale niewiele, twórcy filmu zapamiętali ją jako małomówną osobę. Mniejsze miasto, mniejsze mieszkanie, mniejsze wydatki, mniejsze problemy. Tylko przejazdy kolejowe takie jak wszędzie. I tak jak wszędzie mogące w każdej chwili zakończyć to, co mogłoby się stać. To ja prowadziłbym ten samochód, byłbym spokojny. Może nawet zdążyłbym wypowiedzieć jakieś ostatnie słowa. Tylko nie wiem jakie.

Dodaj komentarz