marazmstop

Nie dam się i nagnę rzeczywistość pod swoje dyktando. Będę czerpał siły z tego, co innych nadwrażliwców przygniatało. Nie będę taki jak oni, przynajmniej tak długo, jak długo będę czuł, że coś we mnie siedzi i że to coś chce się wyrwać na zewnątrz, bo to coś niesie ze sobą jakąś wartość, może ulotną, ale jednak. I pal licho, że uśmiech na mej twarzy wywołała wiadomość o włamaniu do samochodu mojego kolegi z pracy. Nie, nie życzę mu źle, choć za nim nie przepadam, po prostu ucieszyłem się, bo trafiła się sposobność bycia tu samemu, dzięki temu mogłem coś dokończyć, coś innego rozpocząć, przemyśleć to i owo. Nie wiem, czy ku czemu zmierza, ale będzie.

Dodaj komentarz