Rdza w żyłach, dupa w głowie. Jestem stary, spójrzmy prawdzie w oczy. Otaczają mnie młodzi ludzie. Zewsząd. Z boku, z góry… I nie podoba mi się to. Nie podobają mi się ich odgłosy, przypominają mi o tym, że oni pobędą trochę dłużej ode mnie. To już ten moment? Należy znaleźć jakąś plażę i wyglądać nieuniknionego?