creepy green light

Jestem zmęczony, a ona to wykorzystuje. Szuka mnie, depcze mi po piętach, przez cały czas czuję jej obecność. Próbuję uciec w sen, ale ten nie nadchodzi, bo chyba przekroczyłem granice zmęczenia. Nie pomagają papierowe ściany, które sprawiły, że mieszkanie stało się mniej przyjazne. Słyszę więcej niż bym chciał i jestem od tego chory. Nie da się odespać, jeżeli się nasłuchuje, skoro każda kropla deszczu kojarzy się z jękiem. Syna mi żal, cała reszta obchodzi mnie co raz mniej. Jakieś strajki, przebieranki w czerń, polityka, Polska, tradycja, patriotyzm, kościół, Kościół… Wszystko kompletnie mi lata, nic mnie nie dotyczy. Moim największym problemem jest to, czy zdążę przeczytać książkę z biblioteki przed upływem terminu jej wypożyczenia. I czy mi się chce. I skąd wziąć pieniądze na taką jedną. I czy jeżeli ją kupię, to czy uda mi się przez nią przebrnąć. Na świecie wybuchają wojny, w kraju panuje syf, nienawidzę swojej pracy i większości ludzi wśród których muszę się obracać, ale chuj w to wszystko. Syn zmienia szkołę i widzę jak to mocno przeżywa. Tylko to jest teraz istotne, żyję tylko po to, by mu pomóc. Jak się z tym uporamy, to może wtedy odpocznę. Może jej ucieknę, a może mnie dogoni. Może będę nosić różowe okulary, a może rozkleję się w zimnej, zielonej poświacie.