Diane, a wiesz, że ostatnio natrafiam na nadprzyrodzone istoty? Stałem późnym wieczorem na przystanku, sam jeden, pośrodku niczego. W ciszy, jaka możliwa jest tylko na głębokiej prowincji, usłyszałem… Sam nie wiem, wycie? Lament? Płacz? A może jakiś zew, czy też inny sygnał. Wysoki, przenikliwy dźwięk. Dobiegał od strony jednego z pobliskich domów i powtarzał się z nieregularną częstotliwością, która nasiliła się w momencie, gdy z daleka nadjeżdżał bus na którego czekałem. Najprawdopodobniej była to tylko niewinna psota jakiegoś znudzonego dziecka. Najprawdopodobniej. Spotkałem też dwie dziewczyny, ale o tym innym razem.