Raz się śpi godzinę, raz dziesięć. Tak czy inaczej wszystko dookoła generuje bulgotanie mózgu. Prowadzi to do tego, że z głowy wyrastają macki. Z cycków się wyrasta. Noce bywają nieprzespane, za to poranki ciemne. Podchodzę do spoconego okna. Zewnętrze się trzęsie przykryte śniegiem, którego nie będzie. Istnieje potrzeba nieistniejącego. Z pewną dozą zaskoczenia zauważam, że myszka wpięta do jednego komputera nie działa na drugim.