Wuj churów

Nastał ten moment, w którym trzeba było wytłumaczyć dziewięciolatkowi przyczynę tego, że będący przez parę dni w Polsce wujek, mimo że wcześniej obiecywał mu, że go odwiedzi, jednak się u nas nie pojawi. Trzeba było wyjaśnić jeszcze parę innych rzeczy, między innymi to, dlaczego ten sam wujek od kilku lat nie pracuje w tak zwanej rodzinnej firmie, dlaczego musiał sprzedać wszystko co miał i wyjechać za granicę, dlaczego zamiast posiedzieć parę dni dłużej z dopiero co owdowiałą matką i swoją dorosłą córką, którą widzi parę razy do roku, wybrał jednak dwudniowe chlanie do nieprzytomności w jakimś bliżej niezidentyfikowanym hotelu. Zapłakany, ale nie rozhisteryzowany syn zadał mi dwa pytania: „Myślisz, że wujek mnie jeszcze kocha?”, oraz „Czy wujek kiedyś wyzdrowieje?”. Szczerze mówiąc w dupie już mam, czy wujek „wyzdrowieje” czy nie, zastanawiam się raczej, czy nie robi się tego wszystkiego dla mnie ciut za dużo.

Dodaj komentarz