snuło

Wyciąg ze snów z ostatnich kilku nocy pod rząd:

– Rozmowa z ojcem, podczas której jeździmy po moim bracie. Salon w domu rodziców, ojciec leży na sofie, ja zajmuję jeden z foteli, drugi stoi zwrócony do nas tyłem. W kulminacyjnym momencie, kiedy już wylaliśmy na brata wszystkie pomyje, fotel obraca się ukazując nam siedzącego w nim wilka, o którym mowa.

– Jakaś pani robiąca kupę tuż przed znanym aktorem, panem Jerzym Bończakiem.

– Sporo seksu z żoną, niestety bez szczęśliwego finału, po którym na filmach następuje wspólne palenie papierosa w łóżku, a w hotelach wycieranie się w firankę.

– Koncert zespołu Manowar, w roli supportu Kat & Roman Kostrzewski. Atmosfera mocno dożynkowa, jak na jakichś Dniach Kapusty albo innych Wyborach Gospodarstwa Roku. Adekwatna do klimatu konstrukcja sceniczna i sprzęt.

rec.

Dużo się dzieje, mało jest mnie. W niedzielę chwilę żyłem życiem pożyczonym od kogoś innego. Bo w moim raczej nie zdarzają się takie… Niech to będą obrazy:

– samodzielna jazda samochodem do innego województwa

– biznesowa rozmowa z piękną kobietą w malowniczej scenerii luksusowego hotelu nad brzegiem jeziora

Już raczej prędzej przytrafiają mi się takie:

– po wszystkim błyskawiczny hot-dog na stacji benzynowej

– sterta prasowania czekająca w domu

Poza tym wariactwo związane z Komunią spadkobiercy. Gdzieś pomiędzy powinienem pracować, w dodatku tak na zwiększonych obrotach. Ale nie mogę, mam głowę zaprzątniętą płytą którą zamierzam niedługo nagrać. Tak, może jestem nienormalny, ale nie bardziej niż ta pani, która uczy w dawnej szkole spadkobiercy i zawsze mówiła nam dzień dobry na ulicy, ale odkąd spadkobierca zmienił szkołę, to już nie mówi. Nie bardziej niż ten pan, jakiś kolega ojca sprzed czterdziestu lat, który skądś dorwał mój numer telefonu i co jakiś czas wysyła mi smsa, w którym bez żadnych znaków przestankowych i innych prawideł pisowni chwali się osiągnięciami swojej córki. Nie bardziej niż… Aaa tam.

Moda na sukces, odcinek 34937458273410398403947

W następnym odcinku, pół godziny od umieszczenia poprzedniego wpisu:

– awaria baterii przy zlewie w kuchni

– demontaż połowy mebli kuchennych

– mycie, wycieranie

– gdzie jest ta jebana uszczelka?! nie wiem, przecież ty ją miałaś!

– awaria jednego z zaworów

– czy hydraulicy pracują w niedzielę?

Tak, wszystko jest na swoim miejscu. To jednak moje życie. Jednak od godziny czternastej przez resztę dnia będzie ono wyglądało, jak życie kogoś innego.

Stay tuned.

Czyste rano

Życzyłbym sobie, aby każdy poranek przebiegał tak niespiesznie, jak ten dzisiejszy. Mógłbym nawet w tym celu codziennie śnić o rozjeżdżaniu ludzi ciężarówką. Kierowca tylko włączył wycieraczki, dacie wiarę? Gdy byłem młodszy byłem w stanie po prostu obudzić się wcześniej, wstać przed całym domem i mieć dodatkową godzinę-dwie tylko dla siebie, teraz zwyczajnie nie daję już rady. Łyżką do zdejmowania opon odklejam co rano twarz z poduszki.

szum

a nie umiem tu ostatnio

kiedyś pisałem że szumi czyjaś obecność gdzieś tam

teraz gdzieś tu szumi codzienność

i gdzieś w tym szumie zapomina się o tym że ma się dziecko które jest dzieckiem

uiii

Tu nie ma duchów. Tu dziwne bóstwa schodzą ze wzgórz. Olbrzymy. Podpisuję to, co w zeszłym roku pisał mój ojciec. Dziwnie tak grzebać w jego korespondencji. Ale muszę. Znalazłem ciężką notatkę, którą sobie sporządził do rozmowy z moim bratem. Widziałem maile od brata, na które ojciec nie odpowiadał. I tak się to ciągnie, infekując nas wszystkich, mimo, że nie jesteśmy już w komplecie.

wioniedziałponiewczas

Brzydki dzieciaku, wiem jak wygląda twój ojciec. Widzę to, mimo falowania powiek. Słyszę też pocieranie bażantem o podłogę. Z daleka sarny, z bliska lepiej się nie przyglądać. Czuję, że to będzie długa czarna wiosna.

cośmimówitomimówiTommymówioniczasemwracająimówiążetobędzieżetobędzieżetobędzieżołędziewszędzie

oł si pi

Szedłem w burzy, wszedłem w burzę. Nie w porę, wporzo. Zastanawiałem się, czy gdyby trafił mnie piorun, to czy zaświeciłbym jak Robocop w grze w którą grałem na automatach (u nas się mówiło „na fliperach”) dziecięciem będąc? Robocop przy każdym zranieniu migał. Migałbym?