W czyimś oknie stał kaktus. Taki troszeczkę w kształcie Obcego, ewentualnie pytajnika. Obok dawnej szkoły wyraźnie odczułem przeskoki czasowe. Pewne rozciągnięcie. Raz szedłem jedną ulicą, raz drugą, raz jako dorosły, raz jako dziecko, raz do domu, raz do hurtowni kaset magnetofonowych.
wielu wysokich w dzielnicowym słońcu o pierwszej miłości tylko w kim
Pić. Z przyjacielem. Przysiąść nad starą książką w angielskim pubie i patrzeć jak deszcz bębni o szyby. Nie myśleć o kwadratowych rozmowach telefonicznych.