W zakładce z wersjami roboczymi wpisów mam jeden niedokończony, na którego treść składa się tylko jedno słowo: „Bardzo”. Tak się właśnie zastanawiam, co też mnie tak bardzo te parę dni temu, że zacząłem o tym pisać, ale poległem. Bardzo byłem zmęczony? Bardzo bolały mnie nogi? Bardzo miałem ochotę na drinka? Bardzo się czegoś bałem? Cokolwiek by to nie było, zupełnie niechcący wyszło mi teraz podsumowanie ostatnich dni. Tygodni nawet. Chuj w to, bardzo. Dzisiaj bardzo potrzebuję ławki. Najzwyczajniejszej w świecie ławeczki pod drzewem. I nikogo w pobliżu. Tego chcę. Bardzo.