Albo był zamknięty w pokoju, który nie miał drzwi, albo w windzie budowlanej wznosił się ku powierzchni. Chyba trochę płakał, bo nigdy nikogo nie poprosił do tańca. Raz jego poproszono, ale odmówił. Być może był to jeden z większych błędów jego życia, możliwe też, że w tamtej chwili ocalił siebie i swoich bliskich. Patrzył jak wiatr porusza koronami drzew i zastanawiał się, czy był obserwowany.