Pozostaje z boku przyglądać się zmianom. Drobnym, ale zauważalnym. Na przykład temu, jak już nie mieszam herbaty. Albo temu, że coraz częściej siadam żeby ubrać buty. Nie, nie przytyłem jakoś monstrualnie, zaobserwowałem raczej pewną stawową chropowatość. Więc w ramach ćwiczeń gimnastycznych spodnie i skarpetki ubieram na stojąco. Nie, nie będę biegał. Jebię bieganie. Moja lewa dłoń wygląda jak poparzona. Albo o tej porze roku w rurach zamiast wody płynie coś toksycznego, albo ja wybitnie nie mogę czegoś jeść. Ale dlaczego tylko jedna dłoń? Odstrzeliłem na początek zagęszczone mleko do kawy. I tak mi się przejadło. Przepiło znaczy. Więc czarna. Podobno zdrowsza, no to piję jej więcej. Co jeszcze ze zmian? Pewne rzeczy przestały mnie interesować, inne powinny zacząć. No i chyba najmniej ważne z tego wszystkiego, ale w jakiś sposób bardzo istotne: Diane, zacząłem nieśmiało śpiewać.