Jestem tym wszystkim zmęczony, tym wszystkim co zalęgło się w mojej głowie. Myślałem, że to Pustka, ale skoro nic tam nie ma, to skąd ten grzechot? Wręcz przeciwnie, jest tam zbyt wiele rzeczy. Śmierć, choroby, starość, obowiązki, decyzje, zmęczenie, nerwy, lęki, obsesje, nałogi. Nie wszystko z tej listy dotyczy bezpośrednio mnie, ale zostało tak mało miejsca dla… mnie. Gdzie byłem, gdzie jestem, gdzie będę? I dlaczego byłem-jestem-będę właśnie taki? Czy ja jeszcze mam na coś wpływ? Nawet już nie wiem za czym tęsknię, nie wiem czego mi brakuje. Czasem próbuję się modlić, ale mam wrażenie, że NIC z tego nie wychodzi. To chyba nie działa. Gdybym miał jednym słowem odpowiedzieć na pytanie co u mnie? Boję się. O, wyszły dwa słowa. Więc jednym się nie da chyba. Co się da, a czego nie?