Diane, czy pisałem Ci o miejscu, w którym chciałbym spędzić ostatnie lata swojego życia? Mam wrażenie, że tak. Coraz częściej wydaje mi się, że już o czymś wspominałem tutaj, lub na łamach jakiegoś innego swojego wcielenia, lecz nie mam czasu ani ochoty grzebać w archiwum. Może pomogłoby tagowanie wpisów? Z tym że tagi wydają mi się czymś totalnie frajerskim, nie wiem, może sprawdzają się na blogach kulinarnych, albo dotyczących jakiejś konkretnej działalności, ale tutaj? Jakoś tak nie na miejscu. Nieważne. Diane, jeżeli dożyję wieku emerytalnego i jeżeli będzie mnie wtedy stać na czynsz i podstawowe potrzeby życiowe, to zamieszkam na osiedlu które mieści się w parku tuż obok mojego prywatnego skrótu. Piszę „zamieszkam”, bo coś mi mówi, że kiedyś zostanę sam. Nie pytaj dlaczego, po prostu takie mam przeczucie. Jest w tej okolicy jakiś mistyczny magnetyzm, nawet mój syn to poczuł, kiedy pierwszy raz zabrałem go tam na spacer. Potem był chory, że musiał wracać do swojego bloku, nomen omen też przylegającego do parku, tylko innego. Ostatnio często tamtędy chodzę. Wiem już, na której ławce będę przesiadywał w pogodne dni. Będę sobie siedział, niezauważalny dla świata, niedostrzegający innych. Być może będę coś popijał, albo też popalał. Tak jak ten starszy pan, który siedział tam ostatnio i palił papierosa w zwolnionym tempie. O, dokładnie o tym marzę, o zwolnionym tempie.