spaj wersus spaj

Możesz mnie śmiało zrzucić na terytorium wroga. Skoro w promieniu kilku metrów ode mnie wysiadają interfejsy audio i przenośne odtwarzacze, to cóż innego może się stać z komputerami, albo jakąś delikatną nanotechnologią? Otwórz śluzę i mnie wypchnij. Nie przejmuj się, gdyby mój spadochron zaczepił o któryś z silników. Poradzę sobie. Dziś wolałem nie zmieniać strun, ona dopiero co wróciła od lutnika, a ja, sam rozumiesz… Wszystko wokół mnie pada. Tak więc mam komplet siedmiu garot, przydadzą się, kiedy tej obserwującej mnie obcej istocie wysiądzie ten jej kosmiczny kamuflaż. Tęsknię za czasami, w których ewentualną usterkę naprawiało się śrubokrętem. Nie wgrywała ci się gra z kasety na Commodore 64, to brałeś narzędzie i kręciłeś. Teraz są te wszystkie nano-dziurki za pomocą których możesz dokonać resetu, ale co tam kurde wsadzić, jak się nie ma pod ręką specjalistycznego sprzętu? Szpilka się wygina i wszystko na to wskazuje, że w dodatku psuje cały układ. Czy coś tam w środku. Tegesa niszczy. Hmmm… Dawno nie szedłem tą trasą obok cmentarza. W najbliższych dniach się to raczej nie uda. 

tjun

Nie umiem dostroić się do mojego syna. Myślałem, że im będzie starszy tym będzie łatwiej… Nic bardziej mylnego, tak samo jak w przypadku mojego naiwnego przekonania, że jak już dziecko pójdzie do szkoły, to będziemy mieć więcej czasu dla siebie. Właściwie jest dokładnie na odwrót. Zawsze chciałem być takim tatą-kolegą, nie tylko i wyłącznie kimś kto poucza, opierdziela i wymaga, tylko kimś kto towarzyszy, wspiera i pomaga w rozwijaniu wyobraźni i pasji, a co za tym idzie i osobowości. Udawało się to w miarę póki syn był młodszy i z szeroko otwartymi oczami chłonął wszystko to, co do niego mówiłem, zastanawiał się nad tym, co mu podsuwałem. Drogi moje i mojego ojca zaczęły się bardzo szybko rozchodzić, już dawno temu przysiągłem sobie, że sam nigdy nie dopuszczę do takiej sytuacji w przypadku własnych dzieci. Tylko nie wiedziałem, że w pewnym momencie to się właściwie dzieje naturalnie i automatycznie. Syn ma w tym momencie jedenaście lat i własny świat, którego ja najzwyczajniej w świecie nie ogarniam, tak samo jak on nie jest w stanie ogarnąć mojego. Niby jestem na miejscu, już nie znikam z domu na dłużej, rozmawiamy, żartujemy, wygłupiamy się, tylko cały czas mam poczucie, że daję mu coraz mniej, zamiast coraz więcej. I nie chodzi mi tylko o rzeczy których wspólnie po prostu nie zrobimy, bo albo ja w czymś się nie odnajduję (piłka nożna), albo on do czegoś nie jest stworzony (muzyka). Mam na myśli coś, czego nie bardzo umiem wyrazić słowami. Dostrojenie się, zatrzymanie na chwilę, poświęcenie całej uwagi w danym momencie… Im jestem starszy, im jesteśmy starsi, tym rzadziej się to udaje. Syn ostatnio przyłapał mnie na tym, że udzieliłem mu jakiejś odpowiedzi typu kutas, bo słuchałem go jednym uchem i ani za bardzo nie zarejestrowałem pytania, ani tym bardziej nie zastanawiałem się nad tym co mówię. Śmiał się, a mnie przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Bo dokładnie tak zapamiętałem relacje z moim tatą, poczułem się tak, jakbym się nim na chwilę stał. A przecież nie tak miało być. 

radio park

Jestem człowiekiem z celofanu, dlatego też aby zaznaczyć siebie wypijam sok z gumijagód. Nabieram kolorów i staję się wyraźniejszy. Teraz dopiero chcesz ze mną rozmawiać. Dopiero teraz dźwięk opadających liści ma sens. Od zawsze chciałem tu siedzieć sam, stąd też ten przekaz. Nadaję z samego centrum idealnego okręgu. Z boże kuku r dz.

żonkillR

Tak sobie właśnie uświadomiłem, że nienawidzę słowa „żonka”. Ale tak serio, jak go słyszę, choć chyba częściej czytam, to aż mnie skręca, przechodzi mnie jakiś nieprzyjemny dreszcz. Czysta fizyczna nienawiść.

ostatnio

Cmentarne wiewiórki. Erotyczne gołębie. Liście jak myszy. Myśli jak szkło. W drobny mak. Każdy kawałek wiatr. Z każdej strony w każdą. Ducha oblepia puch. Wypadł z nozdrza mojego kolegi. Buch! Bo mam takiego kolegę… Tym zdaniem można by zacząć pytanie. Ale tym razem nie chodzi o mnie. U mnie jak wyżej. Surrealizm codzienności. Niestabilna powtarzalność. Rozedrgana harmonia. To przez hodowlę szkła. Grzechot Ka.