Zamykaj drzwi na klucz, jak wychodzisz. Nawet gdy idziesz tylko ze śmieciami. Mogę się wślizgnąć niepostrzeżenie i tym razem nie odbiję się od czerwonej kotary. Kolory… Przestaję odróżniać. Wewnątrz mojej sfery panuje idealna pustka. Mogę się dotoczyć żywcem gdzie mi się podoba. Pogrzebać. Zaczyna mi to odpowiadać. Echo. Kopia. Wpatrywać. Zamykaj drzwi na klucz, jak wychodzisz. Teraz lepiej nie wieszaj prania za domem. Zamarznie i połamiemy na sobie prześcieradła. Mów.