słoniowo

Utalentowana osoba zaprasza mnie do rozmowy z osobą sławną. Witamy się więc po raz drugi, tak tak, pamiętam cię, aleś ty podobny do ojca… No tak, rozmowa schodzi na temat taty, pada kilka okolicznościowych frazesów, z każdą sekundą niezręczność sytuacji staje się wręcz namacalna. Bo jak tu niemalże w biegu rozmawiać o czymś tak totalnym, jak śmierć? Może źle do tego podchodzę, ale o ważnych dla mnie sprawach nie potrafię w ten sposób, nie gdy oczy rozmówcy błądzą gdzieś ponad moim ramieniem, w poszukiwaniu kolejnej osoby z którą wypadałoby zamienić kilka słów przed wyjściem na scenę. Stoję jak ten słup, coś tam bełkoczę, a w duchu dziękuję niebiosom, że akurat w tym momencie nie ma w pobliżu nikogo z ludzi (ha!) z którymi pracuję.

Jedna myśl na temat “słoniowo

  1. Wolę rozmawiać z utalentowanym, niż ze sławnym. Choć ze sławnymi nie umiem, bo się plączę. Z utalentowanymi za długo nie rozmawiam, właściwie na tyle długo, na ile trwa ich monolog. Najlepiej rozmawia mi się ze zwykłym człowiekiem.
    Jednak nigdy o rozstaniach. O śmierci bliskiej mi osobie nie rozmawiam.z.nikim od ponad 5 lat. Może to błąd. Ale jeszcze nie potrafię.

    Polubienie

Dodaj komentarz