śtyry

Jakoś tak niepostrzeżenie kilka dni temu stuknęła mi czterdziestka. Obyło się bez żadnych romantycznych, mistycznych czy nadprzyrodzonych okoliczności. Następnego dnia nic mnie nie bolało, więc być może umarłem. W każdym razie w niebie raczej się nie znalazłem. Trochę nie do wiary, trochę nic się nie zmieniło. Może tyle, że przestałem uciekać przed życiem. Poczułem się tymi wszystkimi ucieczkami zwyczajnie zmęczony, w końcu mam już swoje lata, prawda? Tak więc nie uciekam życiu, mimo że obdarowało mnie właśnie niedoczynnością tarczycy. To tak na marginesie. Z różnych innych prezentów które otrzymałem muszę wyróżnić kindle’a, bo chyba najbardziej mnie ucieszył, głównie przez to, że się go kompletnie nie spodziewałem. Kindle jest fajny. Przypomniałem sobie o tym, że balkon służy nie tylko do wywieszania na nim prania, tak więc wieczorami siadam na balkonie z kindlem i czymś do picia. Balkon też jest fajny.

2 myśli na temat “śtyry

  1. Teraz będzie już tylko lepiej 🙂 życzę wewnętrznego spokoju, ulubionej muzy w sercu, odkrycia tego, co nie poznane, pięknego nieba nad balkonem… Śtyryśnego 100 lat! 🙂

    Polubienie

Dodaj komentarz