echem!

Normalność pękła mnie jak ten balonik. Wcześniej byłem wypełniony helem, ale jeszcze możesz trochę zaczerpnąć – haha hihi hoho, śmieszne głosy. Pękłem i rozrzuconym, trochę w tych górach, trochę w tamtych, odbija mi (się) echem. Nic nie wiem o żadnych dolinach. Trochę mnie znajdziesz też w nadmorskim wietrze. Właściwie mógłbym mieszkać gdzieś, gdzie cały rok nosi się krótkie spodnie, a w zimie ubiera się bluzę z kapturem. Poradziłbym sobie, pod wodą też rozchodzą się dźwięki.

lomatublas

Jestem jak pogoda, gdy pyta o mojego brata. Załamuję się. Nagły spadek temperatury. Możliwe burze i silny wiatr. Mogą wystąpić przerwy w dostawie prądu. Nie chowaj się pod drzewami. Jeżeli możesz – zostań w domu. A przecież to nie jego wina, że nie ogarnia jeszcze tych spraw związanych z wujkiem. Coś tam sobie układa w tej swojej jedenastoletniej głowie, ale jak upchać temat alkoholizmu pomiędzy Star Wars, instagramem, a grą w Minecrafta? Głupi nie jest, widzi przecież jak reagujemy, gdy sprawa jest poruszana. Namacalna niezręczność, zupełnie jakby zapytał o to skąd się biorą dzieci w tramwaju pełnym ludzi. A my wściekamy się na niego za to, że mylnie interpretuje nasze zachowanie, nasze odpowiedzi. Potem jest nam go żal i zastanawiamy się, czy nie za wcześnie poinformowaliśmy go o „chorobie” wujka. Zabijcie mnie, ale nie napiszę tego bez użycia cudzysłowu. Tak, znam definicje, zalecenia i dobre rady, ale znam i znałem też ludzi faktycznie chorych. Od samego pisania o tym zaczyna mną trząść. Nie do wiary, na ilu płaszczyznach ten problem oddziałuje.