Odłożę tę płytę tutaj, albo tam. Będzie na mnie czekać przez te dwa tygodnie i jeżeli los pozwoli, będę chciał ją przesłuchać tak jak drzewiej, ongiś, onegdaj. Z książeczką w dłoni, w skupieniu, nawet za dnia, łatwiej będzie nie przysnąć. Diody pewnie od dawna już nie mrugają, zresztą mój egzemplarz jest inaczej wydany. Teraz o tej muzyce mówi się pogardliwie „z wąsem”. Mój ojciec je nosił. Jak byłem mały też chciałem zapuścić, nie mogłem się doczekać aż zacznę się golić. W liceum marzyłem już o koziej grunge’owo-core’owej bródce. Cóż, nie wyrosło ani jedno, ani drugie. Koło trzydziestki chciałem zacząć seksownie siwieć. Bardzo w moim stylu siwizna wylądowała na tym moim lichym zaroście, nie na głowie póki co. Tak czy inaczej chcę do niej wrócić. Chcę w ogóle wrócić.
Trzymam więc kciuki 🙂
PolubieniePolubione przez 1 osoba