garb age

Przeglądając zdjęcia z wakacji uderzyło mnie, jak bardzo się garbię. Będąc młodym chłopakiem wstydziłem się trochę swojego wzrostu, poza tym dorastając w niebezpiecznej dzielnicy nabrałem nawyku „kurczenia się”, aby swoją postawą nie prowokować niebezpiecznych sytuacji, zaczepek itp. Potem trochę utyłem, nadal więc kuliłem się w sobie aby zamaskować niewielkie męskie piersi jakie wyhodowałem. Lata spędzone nad klawiaturą fortepianu i nad gryfem gitary (do tej pory gram głównie na siedząco) też odcisnęły swoje piętno na mojej sylwetce. Ale mimo wszystko nie sądziłem, że aż tak się to rzuca w oczy. Od teraz staram się chodzić wyprostowany, a czuję się przy tym tak nienaturalnie, jakbym odginał się do tyłu. Czuję się dziwacznie, nie wiem czy tak też wyglądam, ale mam wrażenie, że z boku wygląda to tak, jakbym przemierzał ulice miasta wpatrując się w niebo. Może i tak jest, w jakimś sensie. Ostatnio na przykład zastanawiałem się, czy gdy już tam trafimy, to czy czekają nas kłótnie z bliskimi, którzy oglądali nasze poczynania gdy już ich zabrakło.

Jedna myśl na temat “garb age

  1. Wyciągnij lekko brzuch- to prostuje sylwetkę. Podobno pomaga też noszenie książki po domu na głowie. Nie wiem, nie próbowałam, nie mam na to czasu.
    Ale zadbaj o postawę. Warto. Dla zdjęć choćby 😉

    A kłótnie? A po co się kłócić o przeszłość? Tam, co najwyżej można się wykłócić o lepszej klasy skrzydła.

    Więc odrzuć niepotrzebne troski. Zadzieraj nosek w stronę nieba, ale z głową pogodnych myśli.

    Fortepian… Gitara… Zazdroszczę.

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz