Kilka dni temu gasząc po omacku światło w jednym z miejsc tak zwanej pracy natrafiłem palcem na druty wystające ze ściany. Myślałem, że coś mnie użądliło, moja fobia podsunęła mi od razu obraz szerszenia, ale to był na szczęście tylko prąd. Przypomniało mi to o tym, że jakiś czas temu prowadziłem fotobloga o wdzięcznej nazwie elektryczność, na którym umieszczałem zdjęcia różnych instalacji, drutów, transformatorów i takich tam. Niniejszym wracam do tematu. Myślałem o założeniu dodatkowej witryny na wordpressie, ale jakoś to wszystko jest dla mnie mało intuicyjne, gubię się w tym. Tak więc chyba po prostu tutaj będę co jakiś czas wrzucał słitfocię prądowych historii, chyba że wymyślę coś jeszcze innego. Tymczasem coś sprzed paru lat:

To może drugi blog na blogspot? Tylko koniecznie zostaw namiary. A jak podasz maila, to mogę Ci nawet wysłać słup telekomunikacyjny z mojej posesji, z którego ciągnie się kabel do budynku sasia
PolubieniePolubione przez 1 osoba
No właśnie kombinuję gdzie to umieścić… Dam znać. Blogspot nie kojarzę, ale może uda mi się dzisiaj pochylić nad tematem 😉
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Blogspot, czy po prostu blogger.com- tam cześć osób z bloxa nadal publikuje.
PolubieniePolubienie