Jakże cudownie jest czytać o bezsensie i pustce ludzkiego istnienia będąc na słonecznej plaży w otoczeniu szczęśliwych ludzi. Wojciech Gunia „Nie ma wędrowca” – mknie approved.
Miesiąc: Sierpień 2019
daleko
W końcu. Po tylu latach wahania się udało. Inne morze. Inny księżyc na innym niebie. Inne gwiazdy, których jeszcze nie widziałem. W ogóle wszystko inne, łącznie ze mną. Kaleczę w stu językach na raz i nie wstydzę się chodzić bez koszulki. Pierwszy raz od jakichś dwudziestu lat jestem też opalony. Czasem trzeba widocznie.
puls wąsów
Odłożę tę płytę tutaj, albo tam. Będzie na mnie czekać przez te dwa tygodnie i jeżeli los pozwoli, będę chciał ją przesłuchać tak jak drzewiej, ongiś, onegdaj. Z książeczką w dłoni, w skupieniu, nawet za dnia, łatwiej będzie nie przysnąć. Diody pewnie od dawna już nie mrugają, zresztą mój egzemplarz jest inaczej wydany. Teraz o tej muzyce mówi się pogardliwie „z wąsem”. Mój ojciec je nosił. Jak byłem mały też chciałem zapuścić, nie mogłem się doczekać aż zacznę się golić. W liceum marzyłem już o koziej grunge’owo-core’owej bródce. Cóż, nie wyrosło ani jedno, ani drugie. Koło trzydziestki chciałem zacząć seksownie siwieć. Bardzo w moim stylu siwizna wylądowała na tym moim lichym zaroście, nie na głowie póki co. Tak czy inaczej chcę do niej wrócić. Chcę w ogóle wrócić.