praca

dziewczyny zamawiają proszek na jutro

dużo proszku

jedna ma podbite oko

chłopaki piją zamrożoną wódkę

po chwili przechodzą na whiskey

podsłuchuje nas facebook

mnie mylą się ósemki

czyli mam pewien problem z nieskończonością

niby mam być w tym wszystkim normalny?

siwa brama

Sam już nie wiem jakie to były święta i kogo narodziny celebrowano, skoro kilka dni wcześniej wyrosło mi, jak u jakiegoś hinduskiego bóstwa, po kilka dodatkowych rąk. Jedną mieszałem, drugą odbierałem telefony, trzecią coś komuś podawałem, czwartą karciłem syna, piątą ścierałem podłogę, szóstą przesuwałem stół tam i z powrotem… Niepodobnie, inaczej niż zwykle. Bez obżarstwa, bo próbuję namierzyć to, co mi szkodzi. Nie wiem więc czym tłumaczyć przedziwne sny. Takie jak choćby ten z ostatniej nocy, w którym wcieliłem się w rolę podpalacza-nieudacznika. A potem wraz z kolegą opłakiwaliśmy śmierć lidera Dire Straits. Noc wcześniej przyśnił mi się dawny znajomy z pracy, który zarzucał mi, że trochę za mało się starałem przed przebranżowieniem. Dzisiaj poproszę o inny zestaw sennych mar.

hung hang

Zawieszony i rozciągnięty w czasie. Jestem posmarowaną stroną kromki chleba, to ja zawsze napotykam na swej drodze podłogę. Mam ochotę wymazać ostatnie kilka lat, nie tylko z pamięci, całkowicie. Znajomości, „znajomości”, układy, kontakty, słowa, czyny. Zmienić się, coś zmienić w tej rutynowej codzienności, w tym schematycznym kieracie. Na przykład pociąga mnie trzeźwość, taka całkowita, aż do bólu. Tylko że chyba musiałbym się wyprowadzić. Już widzę oczy znajomych kiedy odmawiam sylwestrowej bani w pracy, już słyszę te komentarze. Ale może właśnie na tym to polega, taka jest cena pełnej trzeźwości, przyjmowanie kopniaków w jaja na każdym kroku. A mnie całkiem poważnie do tego ciągnie. Bez większej ideologii, bez specjalnego powodu. Chyba.

obieg nisko

Wczoraj rozpalałem niewielkie ogniska na sklepieniu żołądka. W biegu oczywiście, co groziło spaleniem lasu w którym pracuję. Za dzieciaka płonące żagwie były naszymi mieczami świetlnymi. Wtedy też po raz ostatni w życiu widziałem świetliki. Ogniska sprzyjają rozmowom. Wiadomo, przy ogniu jakoś wszystko leci i się kręci.

grlak

Wojska generała Hashimoto jakiś czas temu obrały sobie inny cel. Diane, nawet nie wiesz jak bardzo chciałbym pozostać w tym sporze neutralny. Niestety najeźdźca upodobał mnie sobie i wymusza sojusz. Naprawdę już wolałem gdy huragan wahań nastrojów żony na swej drodze miał tylko mnie. Niestety, teraz rola worka treningowego przypadła mojemu synowi. Czasami tak bardzo jest mi go żal, mimo że zdaję sobie sprawę, jak daleko mu do świętości. Ja wszystko rozumiem, nikt nie jest bez winy, ale zbyt często dostaję zatrutymi rykoszetami i czuję się, jakbym dopiero co zwymiotował.

pod sufitem

Są uśmiechy, których nie widać, a czuć. Są też takie, które w podobnych okolicznościach przekazałyby tylko politowanie. Którędy żyć? Zawsze dwutorowo… Muszę lecieć, więc usiądę na suficie, to najlepszy pas startowy. Trzeba tylko uważać na krążące pod nim łodzie podwodne. A najchętniej zanurkowałbym dziś ku krześle i w towarzystwie opuszczonych rolet spędziłbym w nim cały dzień.