hung hang

Zawieszony i rozciągnięty w czasie. Jestem posmarowaną stroną kromki chleba, to ja zawsze napotykam na swej drodze podłogę. Mam ochotę wymazać ostatnie kilka lat, nie tylko z pamięci, całkowicie. Znajomości, „znajomości”, układy, kontakty, słowa, czyny. Zmienić się, coś zmienić w tej rutynowej codzienności, w tym schematycznym kieracie. Na przykład pociąga mnie trzeźwość, taka całkowita, aż do bólu. Tylko że chyba musiałbym się wyprowadzić. Już widzę oczy znajomych kiedy odmawiam sylwestrowej bani w pracy, już słyszę te komentarze. Ale może właśnie na tym to polega, taka jest cena pełnej trzeźwości, przyjmowanie kopniaków w jaja na każdym kroku. A mnie całkiem poważnie do tego ciągnie. Bez większej ideologii, bez specjalnego powodu. Chyba.

4 myśli na temat “hung hang

  1. pisałam tu wczoraj komentarz ale uznałam, że to jednak głupie i go skasowałam.
    i serio, serio oczy znajomych od bani w robocie są TAK ważne?! e, nie wierzę. całkie poważnie rób to co uważasz za dobre dla siebie. i h.. z takimi co oczami wywalają, bo muszą.

    Polubienie

Dodaj komentarz