spaćać

Moje łóżko podnosi ciśnienie. Zmęczenie ustępuje w momencie ułożenia głowy na poduszce. Gdy już wymęczę te kilka godzin przerywanego snu, śnię o nieudanej wycieczce rowerowej. Pompuję sflaczałą oponę, gdy nagle pojawia się twarz klauna Pennywise’a, rosnąca z każdym ruchem pompki. Rośnie, rośnie, aż w końcu eksploduje w fontannie, a jakże, krwi. Budzę się, bo jakżeby inaczej w takim momencie? Zastanawiam się, co mieszka pomiędzy fałdami naszych mózgów, co każe nam śnić coś takiego?