Skalpelem z jasnego nieba w sam środek zbożowego kręgu. By wyplewić to, co się pławi. Krąg zatacza koła, można go łatwo pomylić z czubkiem głowy Adso z Melku. Uwolniony czerwony balonik przeniknął przez sufit i odleciał w sobie tylko znanym kierunku, niepokojony tylko raz przez jednego gawrona, który gnije gdzieś teraz wśród łopianów. Rzecz jasna.