psuj

Psuje się człowiek. Nie mogę wejść w sen, albo nie mogę się z niego wydostać. Za to ze snu udało się mnie wyrwać mojej nodze. Rozbolała mnie, nie wiem, biodro, mięsień. Oczywiście na tym boku śpię, żeby było łatwiej. I pocę się jakoś bardziej, pomimo dezodorantu, braku nadwagi i zelżenia upałów. Może to wynik stresu, a może wchodzę w taki etap. Ale nie dam się. Dziś od rana jest jakoś łatwiej. Nic sobie nie robię z szyderstw kanapek. „Hahaha, hihihi, i jak nas niby dzisiaj przyrządzisz, jak ci się to niby ma udać, hahaha, hihihi…”. Kpiny lodówki nie robią na mnie wrażenia, jej kłapanie drzwiami puszczam mimo uszu. „Chłechłechłe, spróbuj coś we mnie znaleźć, no spróbuj, chłechłechłe…”. Mimo wszystko coś mi mówi, że będzie to dobry dzień.

3 myśli na temat “psuj

Dodaj komentarz