Teoretycznie wolny dzień trwa w najlepsze. Świeci słońce, pusty park jest mój. Mama lepiej się czuje. Kawa smakuje, mimo że wsypało mi się do niej za dużo przyprawy. Jest nawet pączek, bo ważę za mało. W głośnikach Fish śpiewa o gorących i wilgotnych okręgach, a rzeczy jakoś się układają. I wszystko jest, a jednak czegoś brakuje. Ale czego, tego nie umiem wskazać.
o Panie! dobrze,że.
i kurde niech już przyjdą te zawieruchy, metr deszczu i spadające kilogramami liście, bo od tych zmian zimnojakjasnacholera/upalnie ja wysiadam. i mój ty borze zielony. pączek. zazdraszczam. mam na zbyciu osobistego tłuszczu. chętnie oddam. może Ci jakoś podrzucić?
jesień.
PolubieniePolubione przez 2 ludzi