Nadchodzi sen, więc serce przyspiesza. Zanurzyć się w tym co skapuje z księżyca. Niech nas zaleje, widocznie zasługujemy. Być może niektórzy z nas nauczą się oddychać srebrną wilgocią, ale ja już tego nie doczekam. Jeszcze parę razy się wykażę, częściej los będzie dokazywać, a już z całą pewnością z niczym nie zdążę. A potem utonę, tak zwyczajnie. Wzruszę ramionami, zamknę oczy, a serce zwolni. Długo będę wypuszczał powietrze rozdmuchując wszędzie wokół siebie brokat.
ależ mi się wizualizacja włączyła 🙂 ja to jestem szczęśliwa jak mi się uda telefon/czytnik odłożyć i okulary zdjąć. chociaż zauważyłam, że zasypiając w mam jakieś takie bardziej wyraźne sny.
PolubieniePolubione przez 1 osoba