fog

W ten las sam jednak. Natenczas. Beztęcz, beztańcz, bezgranie. Jedynie duchami za mną szuranie. Mosty, schody, furtki, kładki. Tory, przystanki, pobocza, byle dworzec, nie dwór. Byle dostrzec, komuś pokazać… się. Już nigdy? Sam. Idę.

Jedna myśl na temat “fog

Dodaj komentarz