się

Nazwij mnie wariatem, ale lubię tę szarość nieba i bezwłos drzew. Z dosłownością mi nie do twarzy, metaforyczne maseczki noszę odkąd pamiętam. Przytkany nos zatykam jeszcze bardziej. Uspokajająco wysprzątam łazienkę, nauczę polskiego albo i nie, ugotuję, upiekę, zjem, muzyki posłucham w drodze do pracy, nie będę pił alkoholu, wrócę i nie będę miał się do kogo odezwać, oglądnę i pójdę nie móc zasnąć. Nazwijmy to wolną sobotą.

2 myśli na temat “się

Dodaj komentarz