Ta rezygnacja sobotnią nocą, gdy zamykają przed tobą drzwi dużego pokoju. Udaje ci się jeszcze dostrzec tryumfalny uśmiech starszego brata oraz planszę „film tylko dla dorosłych” na ekranie telewizora. Kiedyś będziesz sam w domu i spróbujesz oglądać „To!”, ale dotrwasz tylko do początkowej sceny z prześcieradłami. Wtedy będziesz tego żałował, później poczujesz wdzięczność. Ta rozpacz, gdy w niedzielę o 19:30 kończy się Wieczorynka, a w twojej głowie rozpoczyna się projekcja ujęć z szatni przed wuefem. Uliczne latarnie oglądane z czwartego piętra są mokre i bardziej czarne od nocy. To uczucie ponownego wessania przez życie, gdy wjeżdżając do miasta widzisz pierwszy od dwóch miesięcy tramwaj.