hē hýlē

Utkany wiatrem, w czasach gdy był jedynie mgłą, wymyślił sobie siebie na podstawie nieodpowiednich lektur. I, niestety, udało mu się lepienie. Lepiej, nie? Lepiej nie… Zależy z której strony patrzeć, stety-niestety. Strona jest ważna, z której się patrzy, z której się słucha. Pod jakim kątem pada światło, czy w kącie umiejscowiony jest głośnik. Choć w tym przypadku dudnik, skoro z każdym powiewiem coraz więcej piasku wdziera się między tryby plugawej maszynerii. Na całe szczęście na skutek czterech pór deszczowych oliwienie następuje. Na na na, choć częściej pod pod pod. Efekt tego jest taki, że stron zapisanych w głowie umiejscawiać nie trzeba. Nie zawsze i niekoniecznie.

Dodaj komentarz