No i w tym śnie, rozumiesz, on mi się przedstawia, a ja mu mówię, że my się przecież znamy, bo spotkaliśmy się kilka lat później. I on jest co prawda zaskoczony, ale jakoś to mimo wszystko do niego przemawia. Upewnia się jeszcze podając nazwisko pewnego polskiego muzyka którego też tam wtedy spotkamy (chociaż go nie było), ja przytakuję i jego kompletny brak sprzeciwu wobec ogólnie paranormalnego charakteru całej sprawy przypisuję jego indiańskim korzeniom. Po przebudzeniu w sumie nadal mnie to nie dziwi.
podróże w czasie i przestrzeni
PolubieniePolubienie