jolka

Nie przekraczam żadnych granic. Chyba że w obrębie samego siebie, z czego bardzo się cieszę. Część mnie w tych wszystkich kroplach, reszta rozwinięta na zewnątrz. Z pustego kielicha odsłaniam się w kierunku dawno niewidzianego słońca. Na ulicy prześladują mnie kolory włosów. Najstraszniejszym z nich jest wodorostowy, trupi niewiele mu ustępuje. Pojawiam się na chwilę w pracy, ot tak, przybić parę piątek, coś tam podpisać, zostać znokautowanym wieściami od dobrego kolegi o niedobrej żonie. Wers „z autobusem Arabów zdradziła go” w każdym razie nabrał dla mnie od wczoraj nowego znaczenia trafiając tym samym do indeksu cytatów zakazanych.

2 myśli na temat “jolka

Dodaj komentarz