Nie przekraczam żadnych granic. Chyba że w obrębie samego siebie, z czego bardzo się cieszę. Część mnie w tych wszystkich kroplach, reszta rozwinięta na zewnątrz. Z pustego kielicha odsłaniam się w kierunku dawno niewidzianego słońca. Na ulicy prześladują mnie kolory włosów. Najstraszniejszym z nich jest wodorostowy, trupi niewiele mu ustępuje. Pojawiam się na chwilę w pracy, ot tak, przybić parę piątek, coś tam podpisać, zostać znokautowanym wieściami od dobrego kolegi o niedobrej żonie. Wers „z autobusem Arabów zdradziła go” w każdym razie nabrał dla mnie od wczoraj nowego znaczenia trafiając tym samym do indeksu cytatów zakazanych.
niedobra żona
zapamiętać! ha!
ja mam właśnie na chwilę granatowe włosy ale nie lubię.
PolubieniePolubienie
Ja muszę do fryzjera…
PolubieniePolubienie