Diane, a więc gdzie i kiedy rozgrywa się to życie? Przecież nie nocą, gdy przed wymęczonym snem człowiek rozpamiętuje tylko swoje upadki. Tak jakby te dobre chwile nigdy nie istniały, jakby dusza o nich nie miała pojęcia. Raczej nie wtedy, gdy z niechęcią patrzysz na swoje dziecko, bo po raz tysięczny tłumaczysz mu coś, czego ono i tak nie wysłucha, nie przemyśli, nie zrobi. I z pewnością nie podczas porannej chwilowej teleportacji do czyjejś łazienki. To gdzie? I kiedy?