Wydaje ci się, że rano ze wszystkim zdążysz. Przecież to zajmuje tylko chwilę. Potem okazuje się, że przecież jeszcze to i to i to. Wydaje ci się, że szybko dojedziesz. Przecież mieszkasz w pobliżu przystanku. Potem stoisz całą wieczność na przejściu dla pieszych czekając na zielone światło i odprowadzając wzrokiem kolejne uciekające ci tramwaje. W pracy dla odmiany wydaje ci się, że nie zdążysz z niczym. Jak zawsze kończysz przed czasem i czekasz na następne rozkazy z matplanety. Później wydaje ci się, że sobie nie poradzisz, że gdybyś się napił jednego małego drinka przynajmniej nie czuł byś tej dziwnej tremy. Zdajesz sobie sprawę, że to iluzja, oszustwo, pokusa która poza walorami smakowymi niczego ze sobą nie niesie. Powstrzymujesz się, wygrywasz, radzisz sobie. Wydaje ci się, że po powrocie do domu coś do kogoś napiszesz, może czegoś posłuchasz. Potem okazuje się, że jest już prawie jedenasta, dom śpi, a tobie informacja o prawdopodobnym przeziębieniu syna odbiera resztkę sił. Wydaje ci się, że mimo wszystko jakoś to będzie.
będzie. ja już się zmęczyłam odpoczywaniem. w robocie u męża wszytko co mogło się zepsuć to się właśnie zepsuło. rano odkryłam, że pakowanie walizek nie ma końca. zdrowia dla syna.
PolubieniePolubienie